RSS
poniedziałek, 28 marca 2011
WYWRACANIE ŻYCIA DO GÓRY NOGAMI - NOWY ROZDZIAŁ.
Tak bardzo tego nie chciał. Ja nawet nie chciałam prosić. Za duża odpowiedzialność spoczęłaby na wariatce, która nie do końca jest pewna co się z nią stanie kiedy zobaczy Tamtego. Na wszelki wypadek nie chciałam, żeby to było aż tak poważne. Z drugiej strony zachłysnęłam się Nim. Chciałam spróbować żyć inaczej. Ale byłam pewna, że prędzej czy później to znowu ja będę musiała wszystko poświęcić.

Pomyłka.

Nikt nigdy nie zrobił dla mnie czegoś takiego.
Zostawił za sobą wszystko - znajomych, mieszkanie, pracę, to swoje całkiem nieźle już poukładane życie. Gdy się pakował chciało mi się płakać. Nadal nie wierzyłam, że to się dzieje. Na moich oczach. A w Jego oczach to skrywane przerażenie...

- Dlaczego to robisz?
- Bo chciałaś.

Całą drogę się uśmiechałam. I nadal nie mogę przestać.

I kto by pomyślał...
22:09, c_z_a_rrr_n_a
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 marca 2011
Ot tak euforycznie.
Wszystko, co było dla mnie ważne szlag trafił. Zostałam zdeptana, upokorzona. Do granic możliwości. Niżej już nic nie było.

A dziś był cudowny dzień, mimo że się na to nie zanosiło. Zamieć śnieżna Go nie przestraszyła. Był. I teraz jest (mój).
22:41, c_z_a_rrr_n_a
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 czerwca 2010
"Tęsknota spać nie daje, aż serce staje, umieram i się rozbieram..."
Moja Siostra urodziła dziecko. Takie przyjście na świat to sporo nerwów. Dla dziecka i dla otoczenia. Dla mnie też. Ta mała Kruszynka patrzyła na mnie ogromnymi oczętami i łapała za bluzkę. Rozumiem ją, też łapczywa jestem na poczucie bezpieczeństwa. Zauroczyła mnie zupełnie. Ale nadal nie chcę mieć dziecka. /Choć się nie zarzekam, bo te, co się zarzekają, to wiadomo.../

Zastanawiam się czy trzy tysiące kilometrów to rzeczywiście dużo. Słońce znajduje się około 150 mln km stąd, a przecież czuję jego ciepło. Trzy tysiące to chyba blisko. Ciepło też czuję. Czuję żar.

Czasem myślę, że moja praca to zdecydowanie nie moje miejsce. To miejsce, w którym muszę przygotować wszystko za osoby, które później zabłysną, i którym się uroczyście podziękuje. Ta praca to też osoby, które nie do końca wiedzą o co chodzi w pomaganiu niepełnosprawnym. A ja, słowo daję, robię się coraz bardziej nerwowa i ewidentny szlag mnie trafia coraz częściej. Plusem jest jedynie kontakt z ludźmi przez niektórych zwanymi nienormalnymi. To najcudowniejsze i najnormalniejsze osoby, jakie znam. Dziś było sportowo i nie mogę się uwolnić od tej piosenki, która nam towarzyszyła wśród medali i pucharów :)

Right Said Fred-Stand Up (For The Champions)
16:43, c_z_a_rrr_n_a
Link Komentarze (2) »
środa, 12 maja 2010
12.05.2010.

Pozytywne, wielkie bum! Potem mocne łupnięcie w głowę. I znowu bum! Karuzela. Tylko czemu tak szybko?

Chcę zatrzymać zapach bzu w mojej głowie, chcę oddychać majem (kolejnym majem, który świat potrafi wywrócić).

Może czas najwyższy podnieść znowu głowę wysoko i patrzeć wszystkim prosto w oczy. Może czas powiedzieć 'nie', kiedy ktoś mnie niesprawiedliwie oskarża i depcze to, kim jestem. Bo niby czemu nie? Konsekwencje? Do przeżycia.

Ewidentnie zostałam naładowana wielkim ładunkiem pozytywnej energii i choć już za chwilę wszystko mogę stracić, to zamierzam się cieszyć byle głupotą.


I do tego pozytywna piosenka, którą poznałam dzięki mojemu Przyjacielowi :) I nie zastanawiajcie się czemu właśnie ta:



19:30, c_z_a_rrr_n_a
Link Komentarze (1) »
wtorek, 11 maja 2010

Czy człowiek może uczyć się na błędach?

Nie sądzę...


(Uważaj dziewczynko, pachnie bzem.)

21:45, c_z_a_rrr_n_a
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 maja 2010

Zafascynował mnie. Nie wiem czy mężczyzna czy człowiek. Ale pewność mam, że wlał we mnie energię płynącą z maja. Energię, na którą zawsze czekałam cały rok, a którą tym razem przeoczyłam.

Została mi zabrana. Dokładnie od pierwszego dnia tego miesiąca wszystko, co jasne Ktoś pozamieniał na to, co czarne i depczące. Ktoś, kto był Jasnością samą w sobie. Ironia losu.

Ale chyba jednak można się podnieść. Może wbrew temu, co przynosi każdy raniący dzień, można znowu otworzyć oczy i podnieść głowę. Wysoko. Mimo poczucia niesprawiedliwości i upokorzenia można wracać dzień po dniu do tych, których zawieść nie wolno. Nie lubię tak zwanych normalnych ludzi. Kocham tych, z którymi inni nie chcą rozmawiać, bo są głupi, nie zrozumieją, nie ogarną. A oni ogarniają więcej. I więcej czują. Też jestem taka głupia...

I ten obcy człowiek zmieniający widzenie. Bo nie wystarczy patrzeć.

Dziś we mnie są żywioły...

http://www.youtube.com/watch?v=5Gy1ExxYv20

22:04, c_z_a_rrr_n_a
Link Komentarze (1) »
wtorek, 04 maja 2010
Czasem kończy się świat.

Trzy godziny snu i sześć uspokajaczy i można śmiało wyruszać w bój.

18:55, c_z_a_rrr_n_a
Link Komentarze (1) »
sobota, 10 kwietnia 2010
***
Tylko nasza wariatka mogła się doczekać po śmierci żałoby narodowej...
19:59, c_z_a_rrr_n_a
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 kwietnia 2010
Brak słów na tytuł
Cały dzień się śmiała. Dawno nie było tak dobrego dnia. Dla Niej i dla mnie w sumie też. Ciągle we mnie wtulona, nie przestająca całować. Ona i największy zajob na świecie. Sama tak twierdziła - 'ta popieprzona wariatka'. Takie głupoty wygadywała, tak była wesoła. I tak naprawdę po cholernie kiepskich dniach w pracy Ona dawała mi wiarę w to, że się nadaję, że to moje miejsce i moi ludzie.
Wariatka została znaleziona dziś, w dniu moich imienin, w ogrodzie. Jak na Wariatkę przystało wymyśliła coś zwariowanego. Przestała oddychać. Dość miała i tyle.
Największy zajob w bramach nieba. Pewnie śmieje się w głos i popija kawę.
Mam nadzieję, że słyszy jak mówię teraz (o jeden pieprzony dzień za późno), że Ją kocham.
Coś Ty Wariatko najlepszego narobiła???
22:45, c_z_a_rrr_n_a
Link Komentarze (4) »
czwartek, 13 sierpnia 2009

Tak dziwnie euforia miesza się z czernią nieobecności. Bezustanna huśtawka serwowana przez życie. Czasem jest kiepsko. Wtedy ja do niczego się nie nadaję. Nie umiem pracować, nie umiem nie pracować. Nie ma mnie dla znajomych ani rodziny. Chowam się gdzieś pod kołdrą myśli i czekam na Niego.

Teraz jestem otulona Jego zapachem. Euforia trwa. Nadal zanurzona jestem w świecie, który dla mnie stwarza. Jest tak wiele niesamowitych rzeczy, które razem robimy i których, wiem to na pewno, nie robi nikt inny w całym tym pokręconym świecie. I kocham ten nasz mikrokosmos.

Czasem po zbyt wielkiej dawce szczęścia trudno jest jednak funkcjonować na niższym poziomie endorfin we krwi. Bo wtedy przywołuje się najlepsze chwile i wszystko wypada blado w takim porównaniu. Dostałam od Niego najpiękniejsze trzy dni mojego życia. Trzy dni, które musiałam okupić odejściem od ciągłego przemyślania decyzji, od brania odpowiedzialności za każdy krok i kalkulowania czy to bezpieczne. To było trudne. Ale najwyraźniej On w końcu nauczył mnie, że czasem warto skoczyć na głęboko wodę i cieszyć się dotykiem wody na skórze, zamiast zastanawiać się czy dam radę dopłynąć do brzegu. Opłacało się. Jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa.

Ogólnie jestem cholernie szczęśliwa. To niepodważalny fakt.

21:18, c_z_a_rrr_n_a
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 36